1 stycznia Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie będzie gotowa do dzielenia unijnych funduszy dla wsi według nowych zasad - to wnioski z wewnętrznej kontroli w agencji, do których dotarła "Gazeta"
Witold Skowroński ze wsi Kaliszki na Mazowszu chce unowocześnić oborę dla krów. Liczy na 20 tys. euro z Unii, wystarczy złożyć wniosek do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - Teraz są żniwa, potem wykopki, ale zimą będzie więcej czasu, to z córką siądziemy i ten wniosek wypełnimy. I na wiosnę będzie można ruszyć z robotą - mówi. Ale może być tak, że wiosną ARiMR wniosku nie przyjmie. Bo zapewne od stycznia nie będzie mogła dzielić unijnych funduszy.
Od nowego roku zmienią się zasady ich przepływu na wieś. Wszystkie pieniądze poza tzw. dopłatami do hektara mają przechodzić przez jeden fundusz - Program Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). Tworzy go Ministerstwo Rolnictwa, które musi ustalić, jak i na co dzielić pieniądze. Potem muszą to zatwierdzić rząd i Komisja Europejska. ARiMR zaś musi się do obsługi PROW przygotować - wdrożyć system informatyczny, przeszkolić ludzi, przygotować procedury. Bez tego Bruksela nie da Agencji akredytacji, czyli nie pozwoli dzielić pieniędzy dla wsi.
"Gazeta" dotarła do raportu Departamentu Audytu i Kontroli ARiMR z 5 lipca, w którym czytamy, że "ARiMR nie spełnia żadnego z kryteriów akredytacyjnych". Według audytorów jest "istotne ryzyko", że od 1 stycznia program na lata 2007-13 nie ruszy.
Ich zdaniem najbardziej zawinił resort rolnictwa. Poprzednik Andrzeja Leppera, minister Krzysztof Jurgiel, zapowiadał na początku roku, że rząd przyjmie PROW do kwietnia, a Bruksela zaakceptuje go do końca czerwca. Program jednak nie stanął jeszcze na rządzie.
Minister Lepper zapewnia nas, że wszystko jest w porządku. - Nie mamy opóźnień, program leży u mnie na biurku, a rząd przyjmie go na przełomie lipca i sierpnia. Także Agencja jest przygotowana do jego wdrażania - mówi. Kiedy dowiedział się, że "Gazeta" ma raport z audytu ARiMR, niemal stracił głos: - Pierwsze słyszę. Już ja się dowiem, kto to zrobił, zaraz się za to zabieram.
Kiedy Agencja będzie gotowa do obsługi PROW? - Jeżeli rząd się spręży, to poślizg będzie kilkumiesięczny, ale jeśli będzie pracował jak do tej pory, to może wynieść rok - mówi nam jeden z wysokich urzędników resortu rolnictwa.
W latach 2007-13 Bruksela ma dla polskich rolników ok. 35 mld euro na inwestycje, ochronę środowiska, dla tych, którzy gospodarują na trudnych terenach, na renty strukturalne dla tych, którzy przekazali gospodarstwa młodszym, czy na premie za zalesianie. Ile z tych pieniędzy może się opóźnić? Nie wiadomo - ich podział na poszczególne lata to część programu, którego wciąż nie ma.
Komisja Europejska na razie nie jest zaniepokojona. - Zostało trochę czasu - uspokaja "Gazetę" Johan Reyniers z biura unijnej komisarz ds. rolnictwa Marianne Fischer-Boel.
Dyplomaci w Brukseli podkreślają zresztą, że część winy leży po stronie Unii - przeciągały się negocjacje budżetowe między Komisją, europarlamentem i rządami UE. - To nie tylko nasz ból głowy - mówi "Gazecie" jeden z polskich dyplomatów w Brukseli.
A jeśli prace nad PROW drastycznie się przeciągną? - Wtedy w 2007 r. rolnicy dostaliby tylko pieniądze z dopłat do hektara i już przyznane renty strukturalne, na które państwo musiałoby znaleźć pieniądze w budżecie - mówi nasz rozmówca z Ministerstwa Rolnictwa. Takie renty dostaje ponad 37 tys. rolników, więc przez rok budżet musiałby wysupłać 50 mln zł.
A krowy Witolda Skowrońskiego musiałyby dłużej poczekać na lepszą oborę.
|